Opublikowany w Włosy

Nowe maski do włosów z Rossmana : Herbal Essences COCONUT MILK i Nature Box z olejek awokado + składy.

Ostatnio będąc na zakupach w Rossmanie upolowałam dwie maski do włosów. Akurat tak się złożyło że moim włosom podpasowała odżywka kokosowa z Herbal Essences i awokado z Nature Box. Wzięłam je myśląc, że będą równie dobre jak odżywki, ale czy tak było? Zapraszam do recenzji.

Herbal Essences pure COCONUT MILK,

hydrate mask.

Maska z mlekiem kokosowym, ma nawilżać włosy.

Maska nawilżająca Herbal Essences zawiera aktywne antyoksydanty, które pomagają oczyścić i chronić Twoje włosy.

Maska ma piękne opakowanie, bardzo mi się podoba jego szata graficzna. Jest gęsta i zbita, pachnie obłędnie! Trochę jak Pina Colada :). Ułatwia rozczesywanie włosów, wygładza włosy, są mięciutkie i ładnie, naturalnie się błyszczą. Mogli by ten ekstrakt z kokosa o którym wspominają już w nazwie maski dać trochę wyżej w składzie a nie na końcu :). W środku znajduje się 250 ml maski, a kosztuje ona 19,99. Skład wygląda tak :

Aqua (woda), Cetyl Alcohol, ( tworzy na powierzchni włosów ochronny, cienki film, dzięki czemu zapobiega nadmiernemu ich wysuszaniu) , Stearamidopropyl Dimethylamine ( naturalny składnik, zastępujący działanie silikonu, działanie antystatyczne, odżywcze, kondycjonujące, ułatwia rozczesywanie) , Stearyl Alcohol (nawilża i natłuszcza), Bis-Aminopropyl (odżywia włosy), Dimethicone (silikon, m.in. wygładza włosy), Glutamic Acid (nawilża włosy), Parfum, Benzyl Alcohol (konserwant), Citric Acid (reguluje pH, konserwant), Disodium EDTA (konserwant), Hexyl Cinnamal (zapach), Phenoxyethanol (konserwant) , Histidine ( zapobiega elektryzowaniu włosów, ma działanie nawilżające) , Benzyl Salicylate (zapach), Propylene Glycol ( zapobiega wysychaniu kosmetyku, rozpuszczalnik, pomaga w nadawaniu odpowiedniej konsytencji) , Limonene (zapach), Linalool (zapach) , Butylene Glycol (nawilża, kondycjonuje, wygładza), Magnesium Nitrate (konserwant) , Aloe Barbadensis Leaf Juice ( sok aloesowy, nawilża), Alcohol Denat (konserwant, wysusza włosy)., Zea Mays Silk Extract (wyciąg ze słupków kukurydzy, poprawia wygląd włosów), Orchis Mascula Flower Extract (ekstrakt ze storczyka męskiego, nawilża i zmiękcza włosy), Cocos Nucifera Fruit Extract (ekstrakt z kokosa, nawilża, natłuszcza), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Magnesium Chloride (substancja uzupełniająca), Methylisothiazolinone (konserwant), Ecklonia Radiata Extract (Nie mogę nigdzie znaleźć informacji o tym składniku).

Użyłam tylko szampon i maskę Herbal Essences COCONUT MILK. Ostro świeciło słońce w tym miejscu więc moje włosy mają dodatkowe refleksy 🙂

Nature Box RECOVERY MASK.

Maska regenerująca z olejem awokado.

Jeśli masz uszkodzone włosy lub końcówki włosów, spróbuj tej wspaniałej maski regeneracyjnej ze 100% tłoczonego na zimno oleju z awokado. Zawartość cennych witamin i przeciwutleniaczy zapewnia pielęgnację, na którą zasługują Twoje włosy.

Ta maska również jest bardzo gęsta, zbita. Pachnie tak samo jak odżywka z tej serii, czuć bardziej jakby krem Nivea aniżeli coś z awokado. Szata graficzna identyczna jak cała seria Nature Box z awokado. Włosy rozczesuje się ok, ale gorzej niż po zastosowaniu maski z Herbal Essence. Włosy też nie są tak miękkie i błyszczące jak po poprzedniej masce. Formuła pozbawiona silikonów i parabenów i sztucznych składników. W środku mamy 200 ml maski, jej cena w to 23 zł. Skład wygląda tak :

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (wygładza, zmiękcza), Glycerin (nawilża), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (nawilża i natłuszcza), Behentrimonium Chloride (ułatwia rozczesywanie, wygładza, zmiękcza), Behenoyl PG-Trimonium Chloride (zapobiega elektryzowaniu się włosów), Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate ( kondycjonuje włosy i zapobiega ich elektryzowaniu się), Caprylic/Capric Triglyceride (zmiękcza i wygładza), Brassicamidopropyl Dimethylamine ( ułatwia rozczesywanie , zapobiega elektryzowaniu się włosów), Glyceryl Stearate (nawilża i wygładza), Persea Gratissima (Avocado) Oil (odżywia i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride ( odżywia, wygładza, wzmacnia włosy i ułatwia rozczesywanie) , Panthenol (działa ochronnie i poprawia kondycję włosów), Phenoxyethanol (konserwant), Citric Acid ( reguluje pH, konserwant ), Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant), Parfum (zapach), Hydroxypropyl Starch Phosphate (nadaje masce gęstą konsystencję, lekko nawilża), Hexylene Glycol (odpowiedzialny za konsystencję), Ethylhexylglycerin (konserwant).

Przypadkowo ubrałam białą bluzkę tak jak na zdjęciu poprzednim, ale musicie mi uwierzyć że to nie są zdjęcia robione tego samego dnia 🙂 . Również użyłam ten sam szampon i tym razem maskę awokado Nature Box. Żadnych dodatkowych odżywek czy olejków. Słońce nie świeciło tak mocno jak na poprzednim zdjęciu, jednak nie zmienia to faktu że włosy są mniej błyszczące.

Obie maski są fajnie, nie wiem jak będzie wyglądała sprawa z regularnym stosowaniem, jednak wątpię żeby jakoś wybitnie zregenerowały lub nawilżyły moje włosy. Ja osobiście wolę Herbal Essences COCONUT MILK, widoczniej upiększa włosy no i ma piękny zapach. Pozdrawiam, Kasia.

Reklamy
Opublikowany w Recenzja, Włosy

Recenzja olejków do włosów : Isana i Biosilk.

Cześć! Dziś chciałabym wam przedstawić 3 olejki z silikonami do włosów, które mam akurat w domu i które używam już od dłuższego czasu.

ISANA PROFESSIONAL OIL CARE HAAROL

Olejek do włosów mocno zniszczonych i suchych. Zawiera olej arganowy. Nadaje włosom zdrowy połysk. Przetestowany przez fryzjerów.

Olejek do włosów ISANA Hair Professional zawiera bogaty kompleks olejów pielęgnacyjnych, w skład którego wchodzą oleje: arganowy i słonecznikowy. Olej szybko się wchłania i uszlachetnia włosy, jednak ich nie obciąża i nie pozostawia w nich tłustych resztek. Ultralekka, nie natłuszczająca i bardzo skuteczna formuła pielęgnuje włosy mocno zniszczone i suche. Efektem są zdrowe, silne i lśniące włosy.

Olejek do włosów z olejem arganowym, dostępny w Rossmanie, 100 ml za 13 zł.

Olejek ma słodki, cukierkowy zapach. Jest gęsty. Olejek nie przypadł do gustu moim włosom, bo je obciąża i są tępe w dotyku. W składzie olejki są wysoko, ale jest strasznie dużo substancji zapachowej, stąd taki dziwny słodki zapach.

Skład występuje następująco :

  • Cyclopentasiloxane (silikon)
  •  Dimethiconol (silikon)
  • Helianthus Annuus Hybrid Oil ( olej z nasion hybrydowego szczepu słonecznika)
  • Annuss Seed Oil ( olej z nasion słonecznika)
  • Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy)
  • Parfum (zapach)
  •  Limonene (składnik kompozycji zapachowej, nadaje zapach skórki cytrynowej)
  • Linalool (składnik kompozycji zapachowej, nadaje zapach konwalii)
  • Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowej, nadaje zapach jaśminu)
  •  Citronellol (składnik kompozycji zapachowej, nadaje zapach róży i geranium)
  •  Benzyl Salicylate (konserwant i substancja zapachowa, nadaje zapach kwiatowy)
  •  Benzyl Alcohol (konserwant)
  • Alpha-Isomethyl Ionone (składnik kompozycji zapachowej)
  • Geraniol (składnik kompozycji zapachowej)
  •  Citral (składnik kompozycji zapachowej, nadaje zapach cytryny)
  • CI 40800 (pomarańczowy barwnik)

BIOSILK SILK TERAPHY

Naturalny jedwab- Silk Therapy- odżywka regenerująca zawiera czysty jedwab, witaminy i wyciągi z roślin. Rekonstruuje i silnie nawilża włosy i skórę głowy. Zapewnia włosom zniszczonym, suchym i matowym bardzo zdrowy wygląd, sprężystość i zmysłową miękkość. Włosy są podatne na układanie. Regularne stosowanie jedwabiu chroni włosy przed utratą wilgoci, wysoką temperaturą, promieniami UV, skutkami chemii fryzjerskiej oraz zanieczyszczeniami środowiska. 

Pozostawia włosy jedwabiste z niewiarygodnym połyskiem. 

Biosilk jedwab do włosów, mała wersja 15 ml za 5,20 zł. Kiedyś dość często używałam ten olejek, jednak moje włosy nie wyglądały po nim szczególnie dobrze. Ostatnio postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę i mówię mu zdecydowane nie. Wysusza moje włosy, są matowe. Wysuszający alkohol w składzie to jakaś porażka.

Skład :

  • Cyclomethicone (silikon)
  • Dimethicone (silikon)
  • SD/Alkohol 40B (alkohol jak mówi nazwa 😉 )
  • Panthenol (prowitamina B5)
  • Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk ( ester etylowy z hydrolizatów proteinowych jedwabiu – działanie antystatyczne : włosy się nie puszą, nie elektryzują)
  • Octyl Methoxycinnamate (filtr UV)
  • Parfum (zapach)
  • C12-15 Alkyl Benzoate (konserwant, natłuszcza i wygładza)
  • Phenoxyethanol  (konserwant)
  • Methylparaben (konserwant)
  • Propylparaben (konserwant)

ISANA HAAROL KOKOS

Zawiera oleje kokosowy i awokado. Pielęgnuje, odżywia i ułatwia rozczesywanie włosów. Nadaje włosom połysk i elastyczność. Działanie pielęgnacyjne: Lekki olejek do włosów ISANA Kokos zawiera formułę pielęgnacyjną z olejami kokosowym i awokado. Ma świeży zapach kokosowy. Zapewnia włosom odżywczą pielęgnację i ułatwia ich rozczesywanie, jednocześnie ich nie obciążając. W efekcie włosy są fantastycznie lśniące i elastyczne.

Mój faworyt, nigdy nie miałam lepszego olejku do włosów. Krótki skład i moje ulubione oleje razem dają mu przewagę nad wszystkimi innymi odżywkami. Moje włosy są po nim wygładzone i błyszczące. Oczywiście rozczesywanie jest o wiele łatwiejsze. Ma piękny kokosowy zapach, jednak bardzo szybko się na włosach ulatnia, wielka szkoda. Olejek dostępny w Rossmanie, 100 ml, 12 zł.

Skład :

  • Cyclopentasiloxane (silikon)
  • Dimethiconol (silikon)
  • Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy)
  • Persea Gratissima Oil (olej awokado)
  • Parfum (zapach)

Pozdrawiam, Kasia.

Opublikowany w Brwi, makijaż

Pierwszy raz z marką Revers.

Cześć, ostatnio chciałam zamówić sobie kredkę do brwi, jako że używam szarego koloru nie jest tak łatwo ją znaleźć . Natrafiłam na kredkę marki Revers, nigdy wcześniej nie miałam z tą firmą do czynienia. Kredka kosztowała mnie 3,89 zł, kompletnie nie opłacało się jej zamawiać bo przesyłka wychodziła drożej od niej, więc postanowiłam coś jeszcze sobie wybrać z tej firmy do przetestowania.

Moją uwagę przykuł wosk w kredce który również kosztował 3,89 zł i róż do policzków którego koszt wynosi 4,59 zł.

Kredka i wosk Eye Brow Stylist, Revers.

Kredka jest w kolorze ciemno szarym, wosk jest transparentny.

Z kredki jestem niezadowolona, jest za miękka żeby coś precyzyjnie podkreślić, a do tego nie trzyma się na miejscu, spływa, zmazuje się. Jeśli chodzi o wosk to również więcej go nie kupię. Można nim jako tako na chwilę ułożyć włoski, jednak podobny efekt da wam nasmarowanie brwi czymś tłustym …. Pod wpływem ciepła wosk i kredka dosłownie rozpływają się na brwiach.

Mój róż Mineral Pure blush jest w kolorze 13 ,jest to jasny koralowy odcień.

Dłonie podrapane bo mam małego kota ;).

Tłoczenia malutkich róż są prześliczne. Samo opakowanie jest porządnie wykonane. Ku mojemu ździwieniu róż okazał się być naprawdę dobry. Nie jest za słabo ani za mocno napigmentowany. Raczej nie da się nim zrobić plam, co jest ogromną zaletą. Jest lekki i aksamitny. Na mojej już przypudrowanej twarzy trzymał się cały dzień. Świetny kosmetyk za niską cenę , szczerze polecam.

Kredka i wosk do brwi to niewypał, natomiast róż jest świetny. Myślę że za jakiś czas znowu coś upatrzę z tej marki na przetestowanie, cena tych kosmetyków do tego zachęca. Jeśli coś znów okaże się niewypałem to nie będzie aż tak dużego bólu :). Pozdrawiam, Kasia.

Opublikowany w makijaż, Recenzja

Porównanie tuszy do rzęs, czyli Maybelline Lash Sensational Intense Black vs L’oreal Telescopic .

Cześć! Dziś chciałabym wam przedstawić recenzję porównawczą dwóch tuszy do rzęs. Ostatnio ciężko dobrać mi tusz do rzęs żeby był chociaż ok. Każdy, ale to każdy rozmazuje mi się pod oczami, jeden mniej a drugi bardziej. Nie chcę używać tuszy wodoodpornych bo wolę uniknąć tego że pod koniec dnia nie zmyje do końca maskary z rzęs, dokładny demakijaż jest bardzo ważny.

Maybelline Lash Sensational, który jest od jakiegoś czasu hitem używam już od kilku lat. Wersja klasyczna i Intense Black to praktycznie to samo. Po kilku tuszach doszłam do wniosku że czas na zmiany i zaopatrzyłam się w wersję Lusciuos, też Lash Sensational, tyle że z olejkami. Myślałam że będzie jeszcze lepsze od podstawowej wersji, tymczasem przeszłam ogromne rozczarowanie. Rzęsy co prawda wyglądały świetnie, natomiast już po godzinie od ich umalowania wyglądałam jak panda… Za każdym razem. Znowu wróciłam do podstawowej wersji. Oto co obiecuje nam producent :

Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational Intense Black to nowa, ulepszona forma znanej już maskary Lash Sensational, która zachwyci Cię jeszcze większą perfekcją w zwiększaniu objętości rzęs i głębokim, nasyconym kolorem. Jeżeli szukasz pogrubiającego tuszu do rzęs, który zapewni Ci prawdziwy efekt sztucznych rzęs, maskara Maybelline Lash Sensational Intense Black jest tym, czego szukasz! Tusz, dzięki elastomerowej szczoteczce w kształcie wygiętego wachlarza i wypustkom o różnej długości, jest w stanie dotrzeć do każdego włoska z osobna, widocznie zwiększając objętość rzęs.
Szczoteczka umożliwia widoczne rozłożenie rzęs od wewnętrznego do zewnętrznego kącika i od nasady aż po same końce rzęs.
Maskara dociera do najkrótszych i niemal niewidocznych rzęs, a także precyzyjnie rozdziela dłuższe rzęsy bez sklejania i efektu nieestetycznych grudek.

Szczoteczka oczywiście jak w każdym tuszu który używam jest silikonowa, nie należy do małych, ale faktycznie dociera do wszystkich rzęs. Tusz pogrubia i lekko wydłuża rzęsy, ale może też zrobić efekt pajęczych nóżek na rzęsach. U mnie pod koniec dnia bardzo lubił się rozmazywać, ale i tak w mniejszym stopniu niż jego wspomniana wersja Luscious z olejkami. U mnie za każdym razem szybko wysychał, już po miesiącu musiałam go reanimować. Chociaż ma swoje wady i zalety, jest dla mnie już klasykiem do którego i tak będę wracać. W opakowaniu mamy 9,5 ml tuszu , w internecie można go kupić za kwotę mniejszą niż 20 zł z przesyłką.

Porównanie szczoteczek ,od lewej : Maybelline Lash Sensational Intense Black , L’oreal Telescopic.

Ostatnio naszło mnie na zmianę tuszu do rzęs (ile można używać tego samego ;D) . Chciałam coś z L’oreala, długo szukałam i wymyśliłam że zamówię maskarę Telescopic. Kiedyś kupiłam w Rossmanie jej srebrną wersję z włóknami. Byłam mega zawiedziona bo wydałam całe kieszonkowe to jeszcze tusz był taki sam a nawet gorszy jak najtańsze tusze w drogerii. Postanowiłam dać drugi raz szanse marce, ale tym razem innej wersji. Wybrałam złotą, to chyba klasyczna wersja tuszu.

Telescopic wydłuża rzęsy aż do 60%. Nowa, elastyczna szczoteczka High-Precision Brush zapewnia rzęsom natychmiastowe wydłużenie i precyzyjne rozdzielenie.
Mikroskopową precyzję rozdzielenia i moc wydłużenia rzęs maskara zawdzięcza nowej elastycznej szczoteczce Flexi Brush, która idealnie rozczesuje rzęsa po rzęsie i precyzyjnie rozprowadza tusz.
Tusz mikroskopowo rozczesujący i teleskopowo wydłużający rzęsy, ze specyficznie, cienką silikonową szczoteczką, który idealnie pokrywa rzęsy głęboką czernią, rozdzielając je, wydłużając i podkręcając. Daje efekt sztucznych rzęs.

W tuszu znajdujemy podłużną dość cienką szczoteczkę silikonową. Wydaje mi się że jego odcień jest ciemniejszy od Lash Sensational. Bardzo fajnie zmywa się płynem micelarnym, Maybelline tak łatwo się nie zmywa. Wydłuża rzęsy bardziej, ale mniej pogrubia od Lash Sensational. Umalowane już rzęsy są w dotyku lekkie i nie są sztywne. Pod koniec dnia też czasem się rozmazuje, więc także nie mamy łatwej relacji 😉 . W buteleczce mamy 8 ml., koszt to 40 zł z przesyłką.

Po lewej oko pomalowane tuszem od L’oreala, po prawej od Maybelline. (wiem że brwi krzywo umalowane :/ ).

Podsumowując tusze są dość porównywalne, żaden z nich nie jest bez wad. Jednak większa pojemność i mniejsza cena daje przewagę Maybelline Lash Sensational. Kiedy już skończę Telescopic chyba do niego powrócę. Pozdrawiam, Kasia.

Opublikowany w makijaż

Pudry sypkie Wibo Mood, oraz Lovely Cooking Time.

Witam, dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi odczuciami względem tych dwóch produktów. Dobrych rzeczy nasłuchałam się o pudrze Wibo Mood i chciałam go kupić podczas Rossmanowskiej promocji, jednak nie było go. Wtedy zauważyłam ostatnią sztukę pudru Lovely Cooking Time i szybko go pochwyciłam :). Jakimś cudem udało mi się upatrzeć puder z Wibo w ich oficjalnym sklepie i go zamówiłam od razu, bo byłam mega ciekawa tego produktu. Takim oto sposobem mam dwa najlepsze pudry jakie miałam, ale do rzeczy 🙂

Są to pudry transparentne do makijażu metodą bakingu, jednak ja używam je normalnie jak każdy puder i nie bawię się w baking. Obydwa mają lekko żółty kolor.

Wibo Mood Transparent Baking Powder

Puder sypki WIBOmood idealny do techniki bakingu. Jego formuła doskonale kamufluje niedoskonałości cery, delikatnie odbija światło przez co perfekcyjnie sprawdzi się przy konturowaniu twarzy. Zostawia na skórze aksamitne wykończenie. Kolorystyka pudru jest uniwersalna, adoptuje się bowiem na każdym kolorze skóry, wtapiając się w nią wygładzając i utrwalając makijaż. Delikatny i subtelny zapach to jeden z wielu atutów pudru. Spróbuj sama!

Puder zamknięty jest w piękne kwadratowe opakowanie. Wieczko jest pastelowe. Puder ma słodki zapach budyniu, bardzo mi się podoba. Utrwala makijaż, faktycznie daje aksamitne wykończenie, twarz wygląda gładko. Nie widać go w żadnym stopniu na twarzy 🙂 . Minimalnie matuje skórę, w ciągu dnia moja się trochę błyszczy, jednak wygląda to dość ładnie, nie tak, jakbym się olejem wysmarowała więc jednak trzyma bardzo długo ten lekki mat. Bardzo dobrze zmielony, mam wrażenie jak go nakładam, że jest przez to bardzo leciutki :). W środku znajduje się 14 g produktu i kosztuje on 29.99 zł.

Lovely Cooking Time Powder.

Transparentny puder do bakingu o lekko żółtawej barwie. Zawiera kolagen, który nawilża skórę i dba o jej dobrą kondycję. Sypka formuła oraz drobno zmikronizowane pigmenty dbają o efekt gładkiej skóry i nie podkreślają zmarszczek mimicznych. 

Puder zamknięty jest w okrągłym opakowaniu. Jeżeli chodzi o zapach to się nie wyróżnia od innych pudrów. W porównaniu do pudru z Wibo ten matuje bardzo dobrze. Również dobrze utrwala makijaż. Jednak jest on trochę widoczny na twarzy, szczególnie na nosie. Nie wygląda tak aksamitnie jak Wibo Mood, aczkolwiek lepiej matuje. W środku jest 6 g (!) produktu, dopiero teraz zwróciłam uwagę że tak mało, jednak jest wydajny. Kosztuje 16.99 zł.

Podsumowanie

W Wibo Mood siateczka przez którą wysypujemy puder jest z materiału, natomiast Lovely Cooking Time ma ją plastikową.

Przez to że nie sprawdzałam gramatury, a opakowanie nie jest małe, myślałam że puder z Lovely jest tańszy, tymczasem jeśli miałby mieć taką samą wagę jak ten z Wibo kosztowałby 39,64 zł. Patrząc na to że ma wyższą cenę i trochę gorzej wygląda na skórze to w podsumowaniu lepiej wypada Wibo Mood . Już teraz wiem dlaczego nie było go w Rossmanach i też sklepach internetowych ;). Pozdrawiam, Kasia.

Opublikowany w Pielęgnacja

Paski oczyszczające nos z węglem aktywny Cettua i biała maska oczyszczająca pory od Pilaten.

Cześć. W dzisiejszym poście chciałabym zrecenzować kosmetyk, który odkryłam w Rossmanie, czyli paski oczyszczające na nos z węglem aktywnym. Jeżeli problem czarnych kropek na nosie nie jest ci obcy,nawet pod podkładem się przebijają i wyglądają nieestetycznie to zachęcam do zapoznania się z tym niepozornym kosmetykiem :). Paski kosztują 14,99 zł i jest ich w pudełeczku 6 sztuk.

Węgiel aktywny oczyszcza skórę i jej pory! Zaskórniki nie są już problemem! Oczyść pory skóry z zaskórników, brudu i sebum. Oczar wirginijski i aloes zwężają powiększone pory skóry i redukują zaczerwienienia. Formuła bez parabentów, PEG-ów i dodatków zapachowych.

Już kiedyś miałam podobne plastry na nos, ale niestety nie działały. Nawet kiedyś sama robiłam taki glutek z żelatyny, cytryny i podajże mleka,ale skończyło się poparzeniem i podrażnieniem skóry 😦 . Podeszłam więc sceptycznie do tych plastrów, dopóki nie odkleiłam jednego z nich od nosa. Plastry za każdym razem wyciągają kilkanaście wągrów ( właśnie zużyłam już dwunasty plaster więc wiem;D ), nie podrażniają skóry. Plastry po wyjęciu z pudełka są jeszcze w następnym opakowaniu 🙂 Jedna strona jest czarna, a druga biała. Czarna oczywiście jest z węglem aktywnym i to ją przyklejamy do nosa.

  • Musimy najpierw omyć twarz.
  • Plastry same z siebie nie kleją się do twarzy, musimy dość mocno zwilżyć strefę na której przyklejamy plaster.
  • Dociskamy i wygładzamy plaster już na nosie i dajemy mu około 20 minut na wyschnięcie a wysycha na kamień ;D.
  • Powoli odklejamy plaster od brzegu.

Ja stosuję plastry dwa razy w tygodniu, skóra na twarzy jest gładka. Poniżej dodaje zdjęcie już zdjętego plastra na dowód tego jak super radzi sobie z wągrami :).

Maska oczyszczająca pory Pilaten.

Maseczka, którą kupiłam z myślą o moim nieszczęsnym nosie. Kosztowała 1,25 zł na aukcji internetowej. Oto co obiecuje producent :


Biała maska Pilaten z dodatkiem białej glinki, oczyszcza skórę i pozostawia ją niezwykle gładką.
Ekstrakt z białej glinki usuwa zanieczyszczenia oraz powoduje lepsze oczyszczanie miejsc gdzie znajdują się pory.
Ekstrakt z kaktusa, minimalizuje szorstkość skóry, dzięki czemu jest ona wygładzona i delikatna.
Maseczka wzbogacona o żel z aloesu, który wspomaga oczyszczanie i nawilżanie skóry.


Wybaczcie, ale mam ostre zapalenie spojówek i w związku z tym wycinam oczy jak tylko się da 🙂 .

Mam małą wersję w saszetce która ma 10 g. Sama maska ma konsystencję gluta, ciągnie się i śmierdzi alkoholem 😦 . Nie będę się nad nią rozwodzić bo ta maseczka nie robi kompletnie nic. Wągrów nawet nie ruszyła . Ściąganie jej jest trochę bolesne i niewarte efektu którego właściwie nie ma. U mnie się nie sprawdziła i ciesze się, że
jej cena w związku z tym jest tak niska 🙂 . Pozdrawiam, Kasia.

Opublikowany w Podkład

Podkład JANDA Sceniczny make-up .

Cześć! Dzisiaj chciałabym wam zaprezentować podkład polskiej marki który kupiłam w pierwszy dzień promocji -55% w Rossmanie. Testuję go już trochę czasu także spokojnie mogę się o nim wypowiedzieć. Mimo że mam cerę przetłuszczającą się zdecydowałam się na wersję kryjącą zamiast matującej. Od razu zdecydowałam się na najjaśniejszy kolor, jasny beż. Podkład w normalnej cenie kosztuje 34,99 zł, jest w szklanym opakowaniu z pompką i mieści się w nim 30 ml produktu.



Sceniczny Make-up, dobrze kryjący.
Oparty na japońskiej, ekskluzywnej bazie z dodatkiem naturalnego korektora optycznego, aby zapewnić długotrwały efekt gładkiej, nieskazitelnej cery oraz naturalny, wyrównany koloryt. Idealny na co dzień i na wielkie wyjście! Doskonały do selfie, sesji, przed kamerą

Podkład na skórze wygląda fenomenalnie, mogę się zgodzić ze wszystkim co obiecuje producent , a to naprawdę rzadkość. Zostawia na twarzy lekką satynę, wystarczy trochę pudru i przez prawie cały dzień nie błyszczy się . Wiadomo że nie wytrzymuje całego dnia, ale 8-9 godzin spokojnie pozostaje na twarzy. Co jest dla mnie bardzo ważne, podkład nie zapycha skóry. Jeżeli chodzi o jego krycie dla mnie jest idealne bo bardzo ładnie radzi sobie z zaczerwieniami, widocznymi naczynkami, natomiast nieproszonych niespodzianek typu pryszcze czy jakiekolwiek krosty niestety nie zakryje, więc do dobrze kryjących podkładów mimo tego że tak go określił producent na opakowaniu raczej się nie zalicza.

Od lewej : Krem BB Garnier skóra jasna, podkład Wet’n’Wild Photofocus Soft Ivory, Estee Lauder Double Wear 1W1 Bone, Janda Sceniczny make-up dobrze kryjący nr 01 jasny beż.

Kolor ma żółte tony, jest jasny, jednak delikatnie ciemnieje po czasie także trzeba wziąć to pod uwagę wybierając kolor. Dla mnie jest to świetny podkład praktycznie na co dzień , skóra jest idealnie ujednolicona. Nie ma mowy o masce, skóra wygląda bardzo naturalnie.

Jedyne doświetlone zdjęcie z dziś ( słońca za oknem brak 😦 ).

Bardzo podoba mi się efekt jaki daje na skórze podkład, wygląda ona na porcelanową jak u lalki ;D . Pozdrawiam, Kasia.