Opublikowany w Włosy

Moja koloryzacja włosów, czyli Casting Creme Gloss.

Ostatnio, jak to często bywa, znudził mi się mój brąz na włosach, więc postanowiłam coś zmienić w kolorze. Już kiedyś byłam blondynką i skończyło się to zniszczeniem włosów więc rozjaśnianie nie wchodziło w grę, a jedynie przyciemnienie. Nie chciałam robić tego trwałą farbą, więc mój wybór padł na krem koloryzujący gdzie kolor ma mi się wypłukać gdzieś po 2 miesiącach. Akurat była promocja w Naturze po 19.99 za sztukę więc postanowiłam kupić L’oreal Casting Creme Gloss w odcieniu 300 – ciemny brąz.


Krem koloryzujący do włosów L’Oréal Casting Créme Gloss zapewnia głęboki, mieniący się kolor pełen bogatych refleksów, przy zachowaniu naturalnego efektu farbowania. Kremowa formuła bez amoniaku zapewnia nawet do 100% pokrycia siwych włosów. Farba odtwarza naturalne bogactwo barw Twoich pasm przy zachowaniu mieniących się refleksów we włosach, a intensywny, głęboki kolor utrzymuje się aż do 28 myć, zapewniając brak efektu „odrostów”. Zawartość kompleksu pielęgnującego w kremie koloryzującym pozwoli na wzmocnienie Twoich włosów zarówno od wewnątrz, jak i na ich powierzchni. Dzięki temu, pozostaną one delikatne i cudownie miękkie w dotyku. 

Do długości moich włosów kupiłam dwie farby. Koloryzacja ani nie pachnie ani nie śmierdzi, taki obojętny zapach. Aplikacja była łatwa i szybka. Spłukiwanie farby było trochę koszmarem bo wyszło mi sporo włosów. Po wysuszeniu ich zobaczyłam kruczoczarne włosy które na pewno nie są ciemnym brązem. Po trzech myciach kolor się już wypłukał i przebija mój naturalny brąz. Włosy nie są ani delikatne ani miękkie w dotyku tak jak to obiecuje producent, są tak jak wcześniej suche. Odżywka dołączona do farby obciąża włosy i na pewno ich nie nabłyszcza a do tego śmierdzi jakby chemicznym kokosem więc jestem nią zawiedziona. Po tygodniu włosów wypada więcej niż dotychczas i mam nadzieje że się to unormuje.

Podsumowując kolor bardzo mi się podoba, ale moim zdaniem cena tej farby jest za wysoka do jakości jaką otrzymujemy i do tego ta beznadziejna odżywka…

Poniżej wstawiam zdjęcia przed i po koloryzacji. Pozdrawiam, Kasia.

Przed 😉
Efekt po trzech myciach, po szamponie użyłam tylko swój ulubiony olejek z Isany 🙂
Reklamy